Zniżki od 10 do 22% przy zakupach powyżej 250 PLN. Im większy zakup, tym większa zniżka.

Żołnierze we Wietnamie leczyli się konopiami?

  • Około jedna trzecia wojska podczas wojny w Wietnamie używała marihuany
  • Medyczna marihuana była jednym ze sposobów, w jaki żołnierze radzili sobie z okropieściami wojny
  • Konopie palono głównie poza głównym frontem, w bezpiecznych obozach

30 kwietnia tego roku minęła 43. rocznica upadku Sajgonu i tym samym zakończenia wojny w Wietnamie. Podczas tej wojny zginęło ponad 3 miliony Wietnamczyków i ponad 58 000 Amerykanów. Łącznie w wojnie służyło więcej niż 3 miliony kobiet i mężczyzn obywatelstwa amerykańskiego. Około jedna trzecia spośród wszystkich tych osób, zgodnie z niedawnymi badaniami, paliła marihuanę podczas wojny.

Ponieważ rośliny medycznej marihuany rosły w Wietnamie jak chwasty, armia amerykańska praktycznie nigdy nie miała problemu z zapasami suszonej marihuany. „Zawsze mieliśmy tam dość dobrej jakości materiał, naprawdę premium. Żadnych łodyg czy nasion i tym podobnych," wspomina John Adams, inżynier komputerowy aktualnie mieszkający w Kalifornii. Adams odsłużył dwie tury w Wietnamie, konkretnie w oddziale logistycznym FSR w Da Nang.

„Wystarczyło wsiąść do dżipa i pojechać do Four Corners," opisuje dalej Adams ówczesne procedury, „i za 10 dolarów kupić 20 ładnie zapakowanych jointów. Były naprawdę ładne, szkoda, że nie zrobiłem wtedy zdjęcia. To była całkiem mocna trucizna, wystarczyły dwa wdechy, a trzeba było chwilę usiąść."

Wielu żołnierzy paliło, ale nie wszyscy

Podczas gdy niektórzy żołnierze pozwalali sobie na marihuanę podczas walk, znacznie bardziej powszechne byłopalenie, gdy jednostki wycofały się z linii frontu i osiedliły w obozie.

Jeden z 70-letnich weteranów, Alan, w rozmowie dla magazynu Leafly wspomina: „W mojej jednostce nikt nie palił lub przynajmniej tego nie zauważyłem. Jestem pewien, że w strefach zdemilitaryzowanych palenie marihuany było znacznie bardziej powszechne niż na froncie. Tam musieliśmy być czujni i zawsze gotowi na nieprzyjaciela, który mógł pojawić się w każdej chwili." Alan służył w Wietnamie w oddziale zwiadowczym LLRP między rokiem 1967 a 1969.

vietnam válka marihuana vojsko

Marihuana w Wietnamie jako otwarta tajemnica

Z opowieści weteranów wojny wietnamskiej wygląda na to, że używanie medycznej marihuany było podczas walk rodzajem otwartej tajemnicy.

„Armia nigdy specjalnie nie interesowała się paleniem konopi między żołnierzami, przełożeni byli obojętni. Potem jednak z powodu prasy i propagandy zaczęło to być problemem ze względu na opinię publiczną," opowiada Jeremy Kuzmarov, zastępca profesora historii na Uniwersytecie Tulsa i autor książki The Myth of and Addicted Army: Vietnam and the Modern War on Drugs.

Doniesienia prasowe i medialne zaczęły być wówczas wypełniane obrazami i doniesieniami o żołnierzach palących marihuanę bezpośrednio na polu bitwy. Za sprawą medialnego odzewu dowództwo wojskowe zaczęło się naturalnie interesować tym problemem, a tym samym rozpoczęła się próba zamiecenia użycia marihuany wśród żołnierzy pod dywan i ostatecznie jej całkowitego zakazania. Kuzmarov w swojej książce opisuje również plotki tamtych czasów o tym, jak „marihuana może być odpowiedzialna za obniżenie skuteczności bojowej wojska, zniszczenie morale i zwiększone używanie wszystkich narkotyków." Słychać było również o konopiach jako powodzie upadku dyscypliny, a nawet jako czynniku popełniania zbrodni wojennych.

Leczenie konopiami jeszcze zanim palenie zostało uznane za leczenie

Weteran Alan być może nie zauważył używania w swojej jednostce, dla innych oddziałów i wielu innych żołnierzy jednak medyczny kannabis był jednym ze sposobów, jak radzić sobie z okropieściami, które doświadczali podczas wojny.

„Gdy na co dzień obserwujesz, jak mężczyźni, kobiety i dzieci są rozrywani na kawałki i zabijani jak bydło, a potem wracasz do ciszy obozu, naturalnie od razu szukasz czegoś, co pomoże ci poradzić sobie z takimi straszliwościami," opisuje dalej przebieg wojny i używanie konopi Adams. „Więc, jak pewnie się domyślasz, gdy nie walczyliśmy, to albo paliliśmy trawę, albo piliśmy."

„Powiem ci to tak, gdy byliśmy spokojnie z tyłu i czyściliśmy broń, to paliliśmy, ile się dało," dodaje. „To był jedyny sposób, jak się trochę uporać z całym tym szaleństwem."