Zniżki od 10 do 22% przy zakupach powyżej 250 PLN. Im większy zakup, tym większa zniżka.

Medyczna marihuana to nie tylko THC

Efekt leczniczego konopie jest wysoce złożoną kwestią
Ludzkie ciało podczas efektu marihuany nie reaguje tylko na THC, ale także na CBD i inne kanabinoidy w kombinacji z różnymi proporcjami terpenów



Co się stanie, gdy zamkniesz w jednym pokoju grupę różnych hodowców konopi? Oczywiście zaczną się wzajemnie atakować jak wściekłe psy, każdy chcąc oznaczyć swoje terytorium rośliną o jak najwyższej zawartości THC. Każdy pasjonat uprawy ma oczywiście emocjonalny związek ze swoim dziełem i po kilku kolejnych udanych uprawach ich ego może przerodzić się w twierdzenie, że ich model jest po prostu najlepszy i najmocniejszy na rynku. Zobaczenie dwóch dorosłych ludzi kłócących się dziecinnie o to, że "mój model przyniesie więcej... nie, mój ma tyle THC, że nie dasz rady", może być całkiem komiczne.

Zawartość THC nie równa się potencji odmiany?

Najczęstszą częścią dyskusji jest oczywiście końcowa potencja danych modeli. Mimo że scena leczniczego konopi zaczyna się zmieniać, a hodowcy i użytkownicy zaczynają zdawać sobie sprawę, że wybór modelu nie polega tylko na tym, jak szybko potrafi kogoś uśpić, wierzcie mi, że w tej chwili pewne grupy hodowców nadal fantazjują o tym, jak wyhodować coś, co po jednym ciągnięciu przykuje do fotela nawet kogoś takiego jak Snoop Dog.

Ciągłe skupianie się na sile i potencji odmiany marihuany zaczyna powoli, ale systematycznie prowadzić nas do pytania: Jak bardzo naprawdę chcemy się "naćpać"? Czy w ogóle możliwe jest, że dalsze zwiększanie zawartości THC jest konieczne? W końcu ludzie używają leczniczego konopi już od tysiącleci i w żadnych historycznych zapisach nie znajdziesz palacza konopi, który skarżyłby się, że ta lub inna roślina podczas palenia nie wystrzelała go od razu w centrum wszechświata.

Dzisiejsi nowocześni konsumenci konopi, a zwłaszcza zamożniejsi klienci legalnych sklepów z konopiem, coraz częściej rozglądają się tylko za modelami o zawartości THC przekraczającej minimum 20%. Im więcej THC, tym lepiej. Większość takich klientów ma wrażenie, że jeśli po zakupionej odmianie nie będą się przez przynajmniej kilka godzin wtapiać w fotel i znajdować na granicy całkowitej dysfunkcji, to w zasadzie wyrzucili pieniądze w błoto.

"Niektórzy z nich są oczywiście tymi samymi, którzy ze względu na swoją pasję i chęć przegoni się nawzajem w konsumpcji często popadają w stany paranoi wywołane przez konopie."

Tolerancja na konopie X Zawartość THC

Aby naprawdę dokładnie zrozumieć neurologię tak przyjemnego efektu THC, wciąż brakuje nam kilku przełomowych badań. Mimo to zaczyna być jasne, że siła efektu konopi ma prawdopodobnie więcej wspólnego z poziomem tolerancji danego użytkownika, niż z samą zawartością THC w konsumowanej odmianie. Tym samym można oczekiwać, że codziennego użytkownika najlepszych dostępnych na rynku odmian nie przewróci nawet kanabinoidy nabite modele takie jak Ayahuasca lub L.S.D.. Dla użytkowników weekendowych i okazjonalnych jest to jednak zupełnie inna historia. Powinni dobrze się zastanowić, zanim posłuchają przyjaciół i pozwolą się wciągnąć w kolejne i kolejne ciągnięcia z joints lub waporyzatora.

"Wszystko zależy od historii konsumpcji danej osoby, a więc jej tolerancji na efekty THC." Richard Miller, profesor farmakologii, Uniwersytet Feinberg

Za euforycznym uczuciem po spożyciu leczniczego konopi kryją się pewne neurobiologiczne mechanizmy, które już częściowo rozumiemy. Każdy z nas jest wyposażony we własny układ endokannabinoidowy, który zawiera określone typy receptorów zdolnych do przechwycenia THC, a tym samym aktywacji łańcucha mechanizmów prowadzących do odczuć związanych z konsumpcją konopi. Jednak im częściej używamy tych receptorów (o których możemy myśleć jako o małych generatorach), tym bardziej są zużyte i tym mniejszego efektu mogą osiągnąć.

"Receptory działają bardziej lub mniej w zależności od tego, jak bardzo zalewamy je kannabinoidami. Jeśli receptory są nieustannie wystawiane na fale THC, same zaczną próbować reagować mniej. Jest to w zasadzie samoregulacja systemu, do czego służy również cały układ endokannabinoidowy."

Jeśli więc tolerancja danego użytkownika jest decydującym czynnikiem w końcowej sile efektu, wówczas teoretycznie zakupy bardzo drogich modeli o ekstremalnej zawartości THC są całkiem wyrzuceniem pieniędzy. Badania z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej potwierdzają, że procentowa zawartość THC w rzeczywistości nie odgrywa aż tak dużej roli w efekcie psychoaktywnym, jak się początkowo wydawało, ale że znacznie ważniejszy jest stosunek innych rodzajów pozornie nieprzejawiających działania psychoaktywnego kannabinoidów do THC.

"Za niektóre z unikalnych efektów leczniczych danych odmian konopi niekoniecznie musimy być wdzięczni typowo wysoko procentowo występującym kanabinoidom, takim jak CBD czy THC," wyjaśnia w wywiadzie dla Science Magazine autorka wyżej wymienionego badania, Elizabeth Mudge.

(překlad pokračuje, ale kvůli omezení délce odpovědi jej zde nemohu kompletně uvést)